Ten blog powstał, aby rozkręcić bieganie w Zielonej Górze i okolicach miasta. Jest też po to, aby pokazać biegaczy i udowodnić, że bieganie uszczęśliwia, wyszczupla, odmładza, wzmacnia ciało, rozjaśnia umysł, no i zwiększa ochotę na seks Chcesz pobiegać z nami? Napisz na: biegamy@zielona.agora.pl
poniedziałek, 08 lutego 2016

Czy wiecie, że na półmaratonie w Przytoku zawsze świeci słońce, trasa biegu jest piękna, a impreza, chociaż kameralna, jest urzekająca? Jeśli jeszcze nie wiecie, możecie to wszystko zobaczyć, poczuć i przeżyć. Ale przed tym trzeba solidnie potrenować. Bo inaczej to ani słońce nie ucieszy, ani trasa nie urzeknie, a brak sił odbierze radość z biegu. Zaczynamy drugi tydzień przygotowań do półmaratonu.

Pierwszy tydzień z trzema treningami - w tym dwoma deszczowymi, a jednym z namiastką Parszywej Dwunastki - zleciał niesamowicie szybko. Zrobiliśmy wstęp do zadań... powiedzmy, że ciekawszych. I zapraszamy na kolejne treningi.

Nieformalna drużyna biegaczy pod patronatem „Gazety Wyborczej” w Zielonej Górze szykuje się do Półmaratonu Przytok. W sobotę 9 kwietnia zamierzamy stanąć na starcie imprezy organizowanej przez Lubuskie TKKF, przebiec 21 kilometrów i zachować jeszcze tyle siły, żeby na mecie się z tego ucieszyć. Żeby się udało, realizujemy program przygotowany specjalnie dla nas przez Remigiusza Wierzbickiego, trenera lekkoatletów ZLKL Zielona Góra.

Ktokolwiek ma ochotę pobiegać z nami, zapraszamy! Zbieramy się we wtorki i czwartki o godz. 18.30 na parkingu przy Urzędzie Miasta oraz w soboty o godz. 10 na parkingu przy amfiteatrze. Oto plan zajęć na drugi tydzień akcji:

wtorek - rozgrzewka, 45 minut truchtu lub marszobiegu, a po tym 6 szybkich przebieżek - po 100 m każda, rozciąganie.

czwartek - rozgrzewka, 12 minut truchtu lub marszobiegu, 5 minut przerwy, 18 minut truchtu lub marszobiegu, 5 minut przerwy, 18 minut truchtu lub marszobiegu, rozciąganie.

sobota - rozgrzewka, 60 minut wolnego biegu lub marszobiegu, rozciąganie.

Do zobaczenia!

atom, zawa

23:08, lu.woznicki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 05 lutego 2016

z17358409IE

Dwa treningi już w nogach. I chociaż pogoda nie rozpieszczała, wszystko potoczyło się gładko. Jednak pierwszy prawdziwy chrzest początkującego biegacza następuje na Wzgórzach Piastowskich. A w grafiku naszych treningów pierwsze spotkanie ze wzgórzami wypada już w sobotę. Tym razem w prognozach deszcz nie występuje. Zapraszamy!

Biegowa Drużyna Gazety Wyborczej znów szykuje się do startu w półmaratonie. 9 kwietnia w podzielonogórskim Przytoku chcemy stanąć na starcie imprezy organizowanej przez Lubuskie TKKF. Żeby się do tego dobrze przygotować, spotykamy się trzy razy w tygodniu na treningach. Dołączyć do nas może każdy, jeśli tylko ma ochotę na wspólne bieganie.

Za nami dwa deszczowe treningi po alejach Parku Tysiąclecia. Przed nami bezdeszczowe spotkanie ze Wzgórzami Piastowskimi. Plan na najbliższą sobotę: dwa razy po 30 minut truchtu lub marszobiegu.

Postaramy się, żeby nikt się nie zgubił, a tempo marszobiegu nie odebrało zapału do dalszych przygotowań. Zbiórka o godz. 10 na parkingu przy amfiteatrze. Do zobaczenia!

atom, zawa

12:55, lu.woznicki
Link Dodaj komentarz »
środa, 03 lutego 2016

biegiemmmmy

Zwykle mieliśmy niesamowite szczęście do pogody, aż we wtorek nas opuściło, i to na samym starcie akcji. Niebo zaciągnęło się chmurami i padało, chyba najmocniej wtedy, gdy należało podjąć decyzję, czy wybrać się na pierwszy trening. Wiemy, że deszcz zniechęcił wielu. Tym bardziej nam miło, że wyznaczonym miejscu i czasie jednak nie byliśmy sami. Dzięki, że przyszliście! A w czwartek znów zapraszamy!

Raz do roku „Gazeta Wyborcza” w Zielonej Górze stara się poderwać ludzi do biegowej przygody. Przetarliśmy szlak w 2011 r.. Spodobało się nam i tym, którzy dali się poderwać do biegu. Udowodniliśmy sobie, że w 10 tygodni da się przygotować do startu w półmaratonie. Przygotowania, treningi, nowe znajomości, trema przed startem, wreszcie dłuuugi bieg i nieziemska radocha na mecie - wszystko to złożyło się w cykl oraz nową świecką zielonogórską tradycję...

Dlatego teraz już rok w rok, zawsze na 10 tygodni przed organizowanym przez Lubuskie TKKF Półmaraton Przytok zapraszamy mieszkańców miasta na wspólne bieganie. Mamy sprawdzoną rozpiskę treningów, przyjaciół, którzy podpowiadają, jak, kiedy i co jeść, żeby w trakcie treningów czuć się OK. A w nieformalnej biegowej Drużynie Gazety biegaczki i biegacze doświadczeni przez lata treningów i startów służą radą każdemu początkującemu.

We wtorek o godz. 18.30 nasza akcja wystartowała szósty raz. Na parkingu przy Urzędzie Miasta zebrała się grupa nieprzemakalnych. Były debiuty, powroty oraz tzw. stała załoga.

Może przez to, że deszcz w trakcie treningu odpuścił, pobiegaliśmy nieco dłużej niż planowaliśmy. Ale mamy nadzieję, że nikt się przez to nie zniechęcił. Pan Józef, rutyniarz i wierny przyjaciel naszej akcji, tradycyjnie otoczył opieką tych, którzy - jak określiła Anna Maria - biegają najdokładniej :)

Truchtem i marszobiegiem pokonaliśmy kilka okrążeń. I zapraszamy w czwartek o godz. 18.30 na parking przy Urzędzie Miasta! Prognozy znów nie są pomyślne. Ale tak czy owak będziemy na was czekać. Co w planach? Trzy serie po 15 minut truchtu lub marszobiegu, a między seriami po pięć minut przerwy na ćwiczenia lub marsz. Trzeci trening odbędzie się w sobotę o godz. 10 zbiórka na parkingu przy amfiteatrze. Tym razem w programie wyzwanie: dwie serie po 30 minut truchtu lub marszobiegu z 8-minutową przerwą. Jeżeli komuś umknął wtorkowy trening, nie jest jeszcze za późno, żeby do nas dołączyć!

Andrzej Tomasik, Łukasz Zawadzki

17:29, lu.woznicki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 02 lutego 2016

We wtorek 2 lutego zaczynamy otwarty cykl treningów dla tych, którzy chcą zacząć biegać, albo wrócić do biegania po dłuższej przerwie.

We wtorki, czwartki i soboty przez 10 tygodni będziemy realizować program przygotowań do startu w półmaratonie. Jeżeli macie ochotę dołączyć do nieformalnej Drużyny Gazety i biegać z nami, zapraszamy! Meta naszej akcji: w sobotę 9 kwietnia Półmaraton Przytok. 

We wtorki i czwartki będziemy na was czekać o godz. 18.30 na parkingu przy Urzędzie Miasta w Zielonej Górze, a w soboty o godz. 10 na parkingu przy amfiteatrze.

atom, zawa

 

09:36, lu.woznicki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 17 grudnia 2015

Kochani! Wspólne bieganie wychodzi nam ostatnio słabo, ale może w sobotę przed świętami wykroicie troszkę czasu?

Proponujemy zbiórkę o godz. 9 na parkingu przy amfiteatrze! Nie będzie karpia, opłatka, ani barszczu z uszkami. Ale świąteczna atmosfera i jakaś ładna trasa widokowa... Tak, to powinno nam się udać. I życzenia też oczywiście można sobie poskładać.

My już dziś Wam i sobie życzymy, żebyśmy nie zaspali i żeby było nas duuużo!

Pamiętajcie - sobota, godz. 9, amfiteatr!

atom, zawa

11:18, lu.woznicki
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 10 grudnia 2015

Miło być wcześniej, ale w myśl zasady lepiej późno niż wcale - odpalamy!

Czekam na deklaracje zainteresowanych płatną rozpiską treningów. Kto korzystał, wie, o co chodzi, ma świadomość zalet i wad. Kto nie korzystał, nie namawiam. Niemniej, gdyby ktoś chciał zapytać o szczegóły, proszę do mnie dzwonić/pisać. Odpowiem najlepiej, jak umiem.

Pierwszy odcinek zostanie przygotowany na tydzień 14-20 grudnia. A po tym kolejne, aż zakończymy cykl pewnie jak zwykle w październiku.

Cztery treningi w tygodniu, zimą więcej siły i długich wybiegań, wiosną i latem więcej zadań szybkościowych - zakładam, że tak to będzie właśnie wyglądało.

Uwzględnienie w rozpisce planów startowych zależy głównie od naszych sugestii. Jedną - ultramaraton wokół ZG - już zgłosiłem.

Rada trenera: jeżeli - z różnych względów - komuś wypadnie trening lub dwa, nie wracacie do tego, nie gonicie rozpiski, przechodzicie do realizacji kolejnych zadań.

Zatem poproszę o deklarację na: andrzej.tomasik@zielona.agora.pl, a jeśli ktoś chce poznać szczegóły przez telefon, to 507 094 956.

atom

Bardzo serdecznie pozdrawiam tych, którzy w ub. sezonie zgłaszali się po rozpiskę, ale nie płacili.

21:51, lu.woznicki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 26 października 2015

Miłe koleżanki oraz równie mili koledzy!

Po maratońskim wysiłku i rozprężeniu wracamy do regularnego biegowego życia oraz wspólnych treningów. Nadchodzi taki okres w roku, w którym miejsce zbiórek najbardziej ucieszy rodzinę D oraz rodzinę H. Oto nasz nowy rozkład zajęć, aktualny od dziś:

We wtorki i czwartki spotykamy się o godz. 18.30 na parkingu przy Urzędzie Miasta.

W soboty spotykamy się o godz. 10 na parkingu przy Amfiteatrze.

Startując spod Urzędu Miasta, będziemy biegali po mieście, po parku, bliską są dwa stadiony. Coś się wymyśli, żeby nie było monotonnie. Godzina 18.30 jest dla tych, którzy pracują nieco dłużej niż urzędnicy w gmachach obok miejsca zbiórki.

Weekendowe wzgórza będziemy atakować na razie tylko w soboty. W niedziele ponoć i tak nikogo nie było :) Zmienia się godzina, bo przecież wiadomo, że jesienią i zimą, co wiedzą nawet niedźwiedzie, trzeba sobie dłużej pospać.

Płatna rozpiska dla zainteresowanych będzie dostępna od 23 listopada. I pojawi się w tej sprawie odrębny komunikat.

Do zobaczenia!

12:40, lu.woznicki
Link Dodaj komentarz »
środa, 14 października 2015

Plakat_I_Charytatywny_Bieg_o_Tron_Chrobrego

Zielonogórska Fundacja CSR Profit działająca w partnerstwie z Fundacją Spełnienie ze Szprotawy zaprasza do uczestnictwa w I charytatywnym biegu „O Tron Chrobrego", który odbędzie się 15 listopada 2015 r. w Wiechlicach koło Szprotawy.

Inicjatywa będzie miała charakter lokalny, a jej głównym celem będzie zebranie odpowiedniej puli środków finansowych na organizację w 2016 r. letnich kolonii i półkolonii dla najuboższych dzieci z gminy Szprotawa, znajdujących się pod opieką Fundacji Spełnienie. Drogą do osiągnięcia tego celu będzie promocja zdrowego trybu życia oraz popularyzacja biegania i marszu nordyckiego jako najprostszych form aktywności ruchowej.

Do uczestnictwa w biegu zapraszamy przede wszystkim mieszkańców powiatu żagańskiego oraz zielonogórskiego - zarówno tych doświadczonych, mogących pochwalić się już wieloma sukcesami sportowymi, jak i tych dopiero zaczynających swoją przygodę ze sportem. Ważną grupę odbiorców stanowią również przedstawiciele organizacji pozarządowych, dla których przewidziana została odrębna kategoria biegowa oraz lubuscy seniorzy i młodzież. Należy jednak pamiętać, że wiek nie ma większego znaczenia. Liczy się przede wszystkim pozytywne nastawienie, otwartość do niesienia pomocy innym oraz chęć zmierzenia się z samym sobą.

Bieg zostanie przeprowadzony na dwóch dystansach: 5 km i 10 km, których trasa prowadzić będzie przez tzw. Petlę Wiechlicką. Pętla wystartuje spod Pałacu Wiechlice i będzie wiodła historycznym traktem szprotawsko-głogowskim, oznakowanym XIX-wiecznymi kamiennymi drogowskazami. Dalej, na odcinku Góry Wiechlickiej będzie mijać dwa poniemieckie cmentarze, piękne wąwozy, elektrownię wodną oraz osobliwe źródełko. Można zatem powiedzieć, że uczestnictwo w biegu będzie nie tylko świetną okazją do sprawdzenia swojej wytrzymałości fizycznej, ale także jedyną w swoim rodzaju szansą do bliższego poznania historii oraz walorów przyrodniczych regionu.

Zainteresowani uczestnictwem w inicjatywie mogą zapisywać się poprzez formularz zgłoszeniowy dostępny na stronie www.super-sport.com.pl oraz poprzez uiszczenie symbolicznej cegiełki w wysokości: 15 PLN za bieg lub marsz na dystansie 5 km lub 25 PLN za bieg lub marsz na dystansie 10 km. Zebrane w ten sposób środki finansowe zasilą konto Fundacji Spełnienie i zostaną przeznaczone na spełnienie dziecięcych marzeń o wakacyjnych podróżach.

Wydarzenie zostało objęte patronatem honorowym burmistrza gminy Szprotawa, a także miejscowego Nadleśnictwa oraz właściciela Pałacu w Wiechlicach. Patronem merytorycznym zostało Towarzystwo Borów Dolnośląskich, które jest jednocześnie autorem trasy I charytatywnego biegu „O Tron Chrobrego” oraz Stowarzyszenie Zielono Góro Zacznij Biegać, które niejednokrotnie służyło nam pomocną radą na etapie planowania inicjatywy. Ponadto w organizację biegu włączyło się wielu przedstawicieli lokalnego biznesu w tym m.in. firma ZUZ Sp. z o.o., Graffiti PHU, AGAWA Gabinet Masażu, Solarium Pod Palemką, a także Magnolia Sp. z.o.o. z Lubska oraz Partner - Eurotrans z Zielonej Góry.

14:54, lu.woznicki
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 12 października 2015

 DSC_0236

To nie jest tak, że każdy, kto stanie z nami na starcie przytokowej akcji, porwie się później na 42,195 km. Ale ci, którzy się odważą, wiedzą, że trzeba przebrnąć przez solidne przygotowania, że jest przed starem trochę stresu i trwogi, później dłuuugi bieg, ale za to na mecie takie uczucie, że trzeba przeżyć, bo opowiedzieć się nie da.

I oto na zdjęciu Kasi Walczak najdzielniejsi zdobywcy Poznania, martońscy debiutanci, prawie wszyscy identyfikujący się z Drużyną Gazety, którym gratulujemy i bijemy brawo! Najpierw dziewczyny: Ania, Ewa, Pati, Basia, Agnieszka oraz chłopaki: Tomek, Mariusz, Krystian (koszulkowo zwany Józkiem), Wiki, Pcheła - ukłony dla was!

PS

Na zdjęciu znalazł się też biegacz, który nie jestem maratońskim debiutantem ‘2015, choć oczywiście tak ogólnie oraz biegowo dzielny jest niesłychanie :)

20:15, lu.woznicki
Link Komentarze (3) »
piątek, 09 października 2015

Rok temu tak naprawdę padł pomysł Berlina. Była euforia po maratonie w Poznaniu i akurat ruszył zapisy na Berlin. Jakimś fartem udało się i zostałem wylosowany :) Wiec cel nr 1 na sezon 2015 już był, ale do 27 września było tyyyle czasu, więc sezon biegowy zapowiadał się długi i ciekawy. Już na początku roku razem z Andrzejem Dąbrową i grupą zapalonych biegowych przyjaciół zorganizowaliśmy pierwszy ultamaraton Nowe Granice i to w 40 dni. Z rozpędu zrobiliśmy bieg dla Kuby pięć na siedem z Alą Sz. I oczywiście rekordowa zielonogórska połówka na 1500 osób. Więc obok emocji biegowych były również te organizacyjne.

Wracając do biegania, to mój biegowy przyjaciel Andrzej zwany Kaktusem namówił mnie na Sudecką Setkę. Boguszów Gorce, czerwcowa noc, godz. 22 i 72 km po górkach, do 3:30 po ciemku. Wyzwanie zostało przyjęte - w 8 h i 50 min udało się dobiec, wrażenia bezcenne, jak ten złoty pociąg koło Wałbrzycha :) Kaktusa namówiłem teraz ja, na sztafetę 100 km Cottbus – Zielona Góra. Razem z Anitą, Markiem i Radkiem ukończyliśmy 100 km poniżej 7 h i na 10. miejscu - najlepszym wśród zielonogórzan. Był fun, kto kiedykolwiek biegał, to wie.

Z początkiem sierpnia zacząłem BPS, czyli Bezpośrednie Przygotowanie Startowe. Lato było upalne i nie łatwo było wtedy trenować. Po udanym kwietniowym maratonie w Krakowie z nową życiówką 3:09, trzeba było zaplanować, ile w Berlinie chce się pobiec. Wizja 3:05 była w miarę realna, więc plan treningowy i prędkości interwałów ułożyłem pod ten wynik. Po 2 tygodniach i rozmowach z biegowymi przyjaciółmi (dzięki Marku) zostałem przekonany, że złamać 3 h w takim maratonie to będzie COŚ!!! Lekka modyfikacja prędkości przelotowych i wdrożyłem plan Berlin Maraton w 2:59.59. pieb

Byłem uświadamiany, że lekko nie będzie, że będzie boleć. Miałem wizję wspominanej podróży w góry fiatem 126p. Większość z nas pamięta szczyt polskiej motoryzacji w postaci auta o pojemności 650 cm3. Moi rodzice mieli takie cudo na początku lat 90. i byliśmy tym autem w Tatrach. To była podróż…. a bagażnik na dachu (nie było wtedy tzw. trumien) wyglądał, jak kiedyś w reklamie IKEI, załadowany prawie tak, jak gabaryt drugiego auta.

W moim wypadku trzeba było trochę wzmocnić tego malucha, dorobić mu trochę cylindrów, zwiększyć silnik, żeby te trzy godziny złamać. Z tygodnia na tydzień wyglądało to coraz lepiej. Kilometraż w sierpniu wyszedł 335 km, prędkości zakładane wykonywałem należycie. Można powiedzieć, że z początkiem września, po nabieganiu na pagórkowatym półmaratonie w Wałbrzychu 1:28 dało wizję… jazdy polonezem :) może przeskok nie był 100 proc, bo to już silnik 1500 cm3, ale z braku innych cudów polskiej motoryzacji właśnie takie auto przyszło mi na myśl.

Dlaczego porównuję ludzki organizm do auta? A robię to dość często.

Człowiek jak auto - żeby jeździć, musi być zatankowane, czyli mieć paliwo. W naszym organizmie to węglowodany i tłuszcze (o tłuszczach często zapominamy, a w biegu maratońskim są baaardzo ważne). Te pierwsze dość szybko się kończą, a te drugi palą się dosyć długo. Zresztą tłuszcze palą się w ogniu węglowodanów i energia jednych i drugich jest ze sobą dość mocno powiązana. Dodatkowo suplementy, witaminy i minerały to jak olej w silniku. Bez tego też nie pojedziemy i zatrzemy silnik. Na treningach i zawodach obowiązkowo picie i chłodzenie. Niektóre osoby biegną na sucho i twierdzą, że nie potrzebują pić. Jak dobiegają, to są w stanie wypić wiele. Gdyby jednak uzupełniali płyny po drodze, to pewnie biegło by się im łatwiej i szybciej. W aucie mamy chłodzenie w postaci chłodnicy lub nawiewu, żeby silnik się nie przegrzewał. Jednak po coś to zastało zamontowane. W naszym organizmie jest tak samo. Pocimy się, w końcu tej wody będzie ubywało. Już 2 proc. utraty wody odczujemy i będziemy zwalniać na trasie. Dobre ogumienie to dobre buty, dostosowane do ułożenia stopy podczas biegu oraz od wagi i przede wszystkim od podłoża po jakim biegamy.

Tym już podrasowanym polonezem w sobotę dzień startem razem z grupą biegowych przyjaciół pojechaliśmy na Expo berlińskiego maratonu, by odebrać pakiety startowe. drub

Miejsce też było nietypowe, bo zorganizowane na nieczynnym już lotnisku. Producenci wystawiali się z butami i całą resztą sprzętu biegowego. Były zdjęcia i czuć było pozytywne napięcie wielkiego święta biegowego. Start już na na drugi dzień, więc jedząc po drodze obiad maratończyka, wróciliśmy do naszego hostelu, gdzie czyniliśmy ostatnie przygotowania. I tak: sprawdzenie, czy wszystko potrzebne do biegu jest, ubiór na rozgrzewkę, rzeczy do depozytu po biegu. Picie, żele, shoty magnezowe, garmin, okularki, copmresy na łydki i uda, koszulka z numerem, spodenki, chip do buta, skarpetki i wreszcie buty…. trzeb

O 22 zgasło światło i czas na sen. Sobota i o tej godzinie spać?! No tak, trzeba było wstać o 6. Wyjątkowo dobrze spałem, nie to co noc wcześniej, więc pobudka rano nie była aż tak ciężka. Lekkie śniadanie, nawadnianie izotonikiem, muzyka z filmu Rocky i o 7 trzeba było się zbierać w kierunku miasteczka, gdzie były zorganizowane depozyty i start. Im bliżej było do tego miejsca, tym więcej biegaczy. czterb

Czuć było atmosferę, która z minuty na minutę stawała się coraz bardziej gorąca. Rześko było z rana, a tu trzeba było się rozebrać, a zarazem ubrać coś na siebie, żeby utrzymać temperaturę. Tu przydał się patent ze stara bluzą, która już i tak nie nadawała się na wyjście na miasto, co najwyżej na prace porządkowe ;) i można ją było zostawić tuż przed startem. Odnalezienie miejsca, gdzie mogłem zostawić swój depozyt nie było łatwe. 40 min do startu, tłum ludzi, wejście odpowiednią drogą na swój sektor startu… a tu jeszcze trzeb się rozgrzać, bo bieganie po 4:15/km to już wolno nie jest. Ostatnia toaleta i już byłem w swojej strefie, tuż za balonikami na 3:00. Oczekiwanie z tym całym nakręconym tłumem, wspólne odliczanie, balony w górze i start… 53 sekundy po wystrzale przekroczyłem linię startu, więc byłem bliziutko.

Pierwsze kilometry minęły bardzo szybko, nawet człowiek się nie obejrzał. piecb

I takie udogodnienie, że z przodu prawie nie było osób, które by biegły zdecydowanie wolniej niż reszta. Takie coś często się zdarza na biegach w Polsce. Tłum kibiców, wiele zespołów muzycznych, cały czas coś działo się na trasie. Przy tym trzeba było być mocno skupionym na kontroli czasu, nie zapominać o piciu i jedzeniu, tu tym bardziej uważałem na punktach żywieniowych. Od pierwszych kilometrów można było spotkać Polaków na trasie. Łatwo było niektórych rozpoznać po koszulkach z polskimi napisami. Biegłem z Szymonem, z którym się nawzajem motywowaliśmy. Równe bieganie, 10. kilometr 42:47, 20. km 1:25.30 i już przebieglibyśmy półmaraton 1:30:09, czyli jak po sznurku atak na 2:59.59… Szymon miał życiówkę 3:02min, więc chęć złamania 3 h była bardziej realna. Na 23. kilometrze pojawił się u mnie mały skurcz w łydce. Trochę wcześniej wziąłem shot magnezowy, tym bardziej się lekko zdziwiłem. Potem już był 25. km i 30. w 2:08.14. Wszytko wg planu, prócz tych skurczów w łydki… mimo to znowu wziąłem magnez, oczywiście żele co 5 km po pół. Próbowałem oszukać organizm, bo maraton zaczyna się tak naprawdę po 30. km. I tu zaczęła się prawdziwa walka. Dogoniłem jeden balonik na 3:00 ale po biegu „pejsa” zorientowałem się , że to on miał problem z utrzymaniem tempa 4:15, więc pozwoliłem sobie minąć go i poleciałem dalej. Reszta baloników była tylko trochę z przodu. Szymon poleciał przodem i pozostała mi już samotna walka. 35. km i 2:29.33, co dawało jeszcze wizję tych 3 h. Po tym kilometrze organizm odmówił współpracy, skurcze nasiliły się tak, że każde postawienie nogi mogło się zakończyć głębszym ugięciem. Tempo powoli spadało 4:16, 4:27 ,4:18, 4:23, 4:25, choć walka była. 40. km i 2:51.49, więc musiał bym pobiec poniżej 4 min/km końcówkę. Morale spadły, pojawiła się kolka wątrobowa. Chyba ten pierwszy raz ataku na 2:59.59 stawał się nierealny. Ostatni kilometr, brama Brandenburcka i tu według Garmina pokazało mi 2:59.53 w maratonie. Ale meta była ponad 400 m dalej.. zacząłem się teraz już cieszyć tym biegiem, świętować z kibicami, wyjąłem nawet mały transparent z tylnej kieszeni spodenek, z którym biegłem cały dystans.

Taka mała dedykacja FOR TO YOU..., adresatka wie, że to dla niej :) szescb

Fotki na mecie zrobił mi Marek Humiński, który specjalnie przyjechał na to wydarzenie. Dzięki bardzo! Końcowy wynik netto to 3:01.51, brutto 3:02.44, czyli brakło po 3 s na każdym kilometrze lub 111 s na ostatnich 7 km…. siedemb3

Niby tak niewiele, a tak dużo. Po przekroczeniu mety był niesmak, choć walka na trasie była. Dopiero po dotarciu do depozytu i zajrzeniu do telefonu, tych miłych smsach ze wsparciem i zainteresowaniem, oraz gratulacjami za wynik – bo śledzenie było na live przez grono przyjaciół, docierało do mnie, że zrobiłem coś więcej niż tylko 3:01. Poprawiłem wynik z kwietnia o 8 minut, a sprzed roku o 18 minut. Z biegiem kolejnych minut pojawiał się uśmiech na twarzy.

osiemb 

Ten fiat 126p zmieniał się w poloneza, by na mecie zajechać prawie BMW ;) tylko, że już bez benzyny. Maraton to taki bieg, że ukaże wszystkie braki biegacza. No cóż, już teraz wiem, że maraton po 4:15 czyli poniżej 2:59.59 biegają nieliczni. Potrzeba wiele przebiegniętych kilometrów pod 400 i to nie tylko w BPS-ie, ale kilka miesięcy wcześniej. Przebiegnięte OWB2 15 km po 4:15 niczego nie mówi. Nawet 30 km z z drugą połową po 4:15 też niczego nie zagwarantuje, lecz oczywiście przybliży do wymarzonego wyniku. Trzeba szybciej biegać półmaraton, gdzieś w 1:25 i 10 km w 38.30, choć i to może nie gwarantować sukcesu. Jest tyle zmiennych , w tym złapanie formy w odpowiednim momencie i dyspozycja dnia.

Jedno jest pewne, że na wiosnę znów będzie próba złamania 3 godzin, a ponieważ grupa na Orlen Maraton robi się coraz większa, to przygotowania nie będą już takie samotne i nie będzie tak gorąco jak tego lata. A marzenie biegania za rok na jesieni maratonu… :) pob

Tym wszystkim, co mi kibicowali, pisali miłe słowa pod wydarzeniem, byli ciałem i duchem, jestem bardzo wdzięczny. I tak jak pisałem nie bójmy się marzyć, stawiać sobie wysokich celów i głośno o tym mówić. Jak spadać, to z wysokiego konia, przynajmniej dłużej się leci…

Do zobaczenia na biegowych trasach, co by zdrowie nam służyło do tego co lubimy najbardziej.

Bo przecież biegacze to najfajniejsi faceci świata :)

 Bartez

ob1

23:09, lu.woznicki
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 61
↑ top | | design by kate_mac