wtorek, 15 maja 2012
Nasz żołnierz zwycięzcą ultramaratonu

Żołnierze 10 Brygady Kawalerii Pancernej ze Świętoszowa stanęli na podium w górskim ekstremalnym maratonie na orientację „Rudawska Wyrypa”. Na terenie Rudaw Janowickich rywalizowało ponad 170 sportowców z całej Polski. Zawodnicy mieli do wyboru dwie trasy: na 50 i ekstremalną na ponad 100 km. Właśnie na tym najtrudniejszym dystansie zwyciężył porucznik Marcin Pawłowski, a starszy chorąży Mariusz Plesiński zajął 3 miejsce na trasie powyżej 50 km.

Zawodnicy na kilka minut przed startem otrzymywali mapę na pierwszą cześć trasy, na której zaznaczonych było 11 punktów kontrolnych do odnalezienia. Na półmetku mogli skorzystać z przepaku, gdzie mieli dostęp do swoich rzeczy, oraz otrzymywali mapę na drugą część zawodów. Biegi na orientację charakteryzują się tym, iż trasa pomiędzy kolejnymi punktami nie jest jednoznaczna, a zawodnicy sami wybierają różne warianty do pokonania. Powoduje to, iż dystanse mogą odbiegać od siebie i zazwyczaj są znacznie większe niż optymalny wariant podany przez organizatora.

- Limit na pokonanie długiej trasy pieszej wynosił 30 godzin. Jednak ogromny dystans (w sumie ok 114 km), górzysty i trudny technicznie teren (suma przewyższeń wyniosła ponad +4500 m) oraz bardzo wymagająca nawigacja sprawiły, iż tylko czterem zawodnikom z całej stawki udało się odnaleźć wszystkie 36 punktów kontrolnych. Bardzo się cieszę, że znalazłem się wśród tej czwórki - mówi porucznik Pawłowski.

Świętoszowski zawodnik dodatkowo uzyskał najlepszy czas - 20 godzin i 28 minuty, co zdeklasowało rywali. Drugiego zawodnika na mecie wyprzedził o ponad 5 godzin!

Na trasie 50 km wśród około 120 zawodników znalazł się kolejny zawodnik z 10BKPanc starszy chorąży Mariusz Plesiński, który pokonał trasę w czasie 7: 44 minuty zajmując III miejsce.

- Początek rajdu ułożył się po mojej myśli, po 15km jako pierwszy w gronie 5 najlepszych zawodników w stawce ukończyłem odcinek specjalny. Po kolejnych 20 zacząłem odczuwać wysokie tempo i temperaturę około 27 stopni. Zmęczenie spowodowało, że kolejne kilometry dochodziłem do siebie i nie obyło się bez błędów nawigacyjnych i złych wariantów. Trasa  to 55km i około 2000 m podbiegów. Końcówka to także wiele błędów i ostatecznie zajęte III miejsce jest moim dużym sukcesem - opowiada starszy chorąży Plesiński z 10BKPanc.


Dariusz Kudlewski, Fot. Mariusz Plesiński

12:22, lu.woznicki
Link Komentarze (3) »
Czy biegacze śnią o elektronicznych butach

 

Witam. W ostatnim mailu pochwaliłem się, że zapisałem się na maraton w Poznaniu. Czas nie stoi w miejscu. Z tej okazji założyłem sobie bloga motywującego, w którym będę opisywał swoje przygotowania oraz od czasu do czasu ogólne przemyślenia dookoła biegania. Blog znajduje się

TUTAJ

Może kogoś zainteresują wypociny szaleńca, który porywa się na 42 kilometry. Na razie tylko dwa wpisy, sam blog jest na jeszcze nieoszlifowany, ale czytać się da. Zapraszam serdecznie!

Pozdrawiam Mateusz

12:05, lu.woznicki
Link Dodaj komentarz »
sobota, 12 maja 2012
Zdjęcia funkiel nówki nieśmigane
Witam. Na dzisiejszym teście Coopera otrzymałem płytę ze zdjęciami z Czerwieńska i zostałem poproszony o przesłanie ich w eter. Oto one:
Zrobiłem też parę zdjęć z samego testu. Mój telefon nie robi zbyt dobrych zdjęć, ale uśmiechy są widoczne, więc jest ok :)
Pozdrawiam Mateusz
20:52, lu.woznicki
Link Dodaj komentarz »
piątek, 11 maja 2012
No comment

Pewnie jeszcze nie wszyscy widzieli, więc wrzucam :) Jak Drużyna Gazety i Bractwo Biegaczy zagościli na demotywatorach :) A głównym bohaterem - jak zwykle - został Waldi! :)

21:41, lu.woznicki
Link Komentarze (1) »
Oda do Chudego Redaktora

Wszystko zaczęło się pewnego mroźnego lutowego wtorku pod urzędem miasta. Kilka dni wcześniej przeczytałam w internecie o akcji Drużyny Gazety, że w 10 tygodni przygotują do przebiegnięcia półmaratonu w Przytoku. Od razu pojawił się szelmowski uśmiech na mojej twarzy – hmmm półmaraton ;))) to jest myśl. Szybciutko wysłałam maila ze zgłoszeniem atakując później kilkukrotnie Redaktora pytaniami odnośnie miejsca spotkania. Jak przystało na byłą blondynkę nie mogłam pojąć, jak możemy się spotkać pod UM i biegać w Parku Piastowskim ;))

Na szczęście doszło do mnie w końcu, że biegać będziemy w Parku Tysiąclecia ;) Czekałam z niecierpliwością na dzień pierwszego treningu pełna obaw, jak to będzie, czy nie padnę gdzieś w śniegu, ile będzie osób, czy wszyscy będą już wytrawnymi biegaczami i typowo kobiecy problem – w co się ubrać;)

Nadejszla wielkopomna chwila ;) Oczywiście na miejscu spotkania byłam 20 minut przed czasem, więc spokojnie zapoznawałam się z nowoprzybyłymi. No i pojawił się on – Chudy Redaktor. Z każdym się przywitał, każdemu przedstawił, opowiedział, jaki jest plan, uspokoił że damy wszyscy radę. Pierwsze trening – 30 minut swobodnego biegu . Ku mojemu wielkiemu zdziwieniu okazało się, że nie było to takie trudne. Wróciłam do domu z głową pełną pozytywnych myśli. Tak zaczęła się moja przygoda biegacza. Decyzję, że wystartuję w Przytoku (jeśli nie przydarzy się kontuzja ani inne zdarzenie losowe) podjęłam już po 2 treningach – po prostu kupiłam buty ;) W trakcie przygotowań do Przytoku opuściłam w sumie 3 treningi, ale za każdym razem serce mi się krajało, że Drużyna biega, a mnie nie ma z nimi.

Łukasz okazał się człowiekiem bardzo cierpliwym – dawał sobie radę z niesforną ekipą Przytok II, zawsze udzielał wskazówek, poprowadził rozgrzewkę i rozciągnie, dbał, aby na blogu jak i na mailu pojawiały się rozpiski treningów, nie krzyczał i nie bil często, a co najważniejsze zawsze szeroko się uśmiechał ;) Tak mijały kolejne tygodnie. W Przytoku to on zadbał, abyśmy się nie pogubili, aby była porządna rozgrzewka, odpowiadał na tysiące powtarzających się pytań, no i czekał przed metą głośno krzycząc, że mam jeszcze przyspieszyć.

Pewnie każdy z nas o tym pomyślał, ale postanowiłam zrobić to oficjalnie i zapewne w imieniu wielu z Drużyny. Sądzę, że to tak naprawdę on stworzył Przytok II, to on nas mobilizował i dodawał otuchy, to on był naszym mentorem i największym wsparciem. Nie umniejszam oczywiście zasług wszystkich innych, którzy brali nas pod swoje skrzydła i w czasie nieobecności Redaktora - prowadzili treningi i udzielali wskazówek. Ale tak czy inaczej Łukasz jest moim bohaterem, bo jacy jesteśmy wszyscy wiedzą, a jednak on się nie poddał – wytrzymywał treningowe rozmowy, wspierał i po prostu pokazał nam, że bieganie może stać się naszym sensem życia (no może przesądziłam, ale każdy praktycznie załapał bakcyla). W imieniu swoim i reszty Drużyny składam Ci Łukaszu wielkie, ale to wielkie podziękowania.

 

Anna Maria

 

Komentarz redaktorski: Co tu dużo pisać. Jako osoba dosyć wrażliwa, nieco się wzruszyłem, jak to przeczytałem. Zarówno za te ciepłe słowa, jak i za szalone 10 tygodni serdecznie dziękuję :) Ja jednak wiem najlepiej, że świetny finał tegorocznej akcji to zasługa wielu różnych osób. Mam tu na myśli przede wszystkim Atoma, który, choć mniej widoczny na treningach, sterował akcją z tylnego fotela. Na jego barkach spoczywało wiele spraw organizacyjnych związanych chociażby z koszulkami. Nie bez kozery biegł w Przytoku z numerem jeden na koszulce :)

Swoją, całkiem sporą cegiełkę dorzuciło wielu członków pierwszej drużyny Gazety. Byli nie tylko waszym wsparciem, ale i moim - licząc od pierwszego tegorocznego treningu na drużynie pacemakerów kończąc. Wielką i bardzo wymierną pomoc dostaliśmy od Gosi i Łukasza z RunPlanet a także od marszałek Elżbiety Polak. Dzięki nim za niewielkie pieniądze mogliśmy kupić mnóstwo drużynowych koszulek. O Medyku, biegającej radnej Dari z Przytoku i - last but not least - dobrym duchu naszej akcji trenerze Wierzbickim nie zapominając. Jak widzicie, mi tylko przyszło spijać śmietankę. Dodam, że mi bardzo smakowała.

Do zobaczenia :) Łukasz

PS Nie wiem, kto zrobił to zdjęcie, ale ta perspektywa jest genialna! Ge- nial- na! :)

21:22, lu.woznicki
Link Komentarze (5) »
środa, 09 maja 2012
Zakochany chłopiec z marzeniami

Witam. Oto mój mały list otwarty:

Jestem biegaczem. Bieganie to nowe zakochanie. Zapisując się na maraton w Poznaniu czułem, jakbym umawiał się na randkę z najfajniejszą dziewczyną w szkole. Teraz czekam z utęsknieniem na tę randkę. Każdej sekundy mojego życia aż do godz. 9 czternastego października będę zastanawiał się, jaka to będzie randka i czy dostanę na końcu buziaka. Bieganie to nowe zakochanie a ja jestem małym chłopcem z marzeniem. Jestem biegaczem.

Pozdrawiam Mateusz

 

Od redakcji: Niczego nie sugerujemy. Nic a nic. Wcale nie odsyłamy wszystkich biegaczy z Przytoku pod TEN LINK



14:29, lu.woznicki
Link Komentarze (9) »
W sobotę ogólnopolski test Coopera

Niedawno cześć biegaczy robiła test Coopera. Teraz można sprawdzić, czy są postępy. A tak wyglądał przed rokiem test Coopera w wykonaniu drużyny Gazety. Fot. S. Rzepiel 

Stadion przy ul. Wyspiańskiego w Zielonej Górze stanie się w sobotę jedną z 25 w Polsce aren ogólnopolskiego testu Coopera. Przyjdźcie, biegnijcie przez 12 minut, zmierzcie swoją wydolność. Zielonogórski organizator testu, czyli Klub Uczelniany AZS ze Studium Wychowania Fizycznego zaprasza od godz. 10. Wtedy wystartuje pierwszy bieg. Kolejne będą się zaczynały, gdy tylko uzbiera się grupka chętnych. I tak aż do godz. 16.

Każdy ze startujących dostanie samoprzylepny numer startowy i certyfikat z wynikiem. Wynik w metrach zostanie podstawiony do odpowiedniej rubryki tabeli, w zależności od wieku i płci biegacza, i da odpowiedź o stanie wydolności w zakresie od bardzo dobrej poprzez dobrą, średnią, złą, do bardzo złej. Zapis tych czynności nosi nazwę testu Coopera, a to dlatego, że został opracowany przez amerykańskiego lekarza Kennetha Coopera na potrzeby armii USA w 1968 r.

Sprawdź, jak ci poszło

Wszyscy biegacze po zaliczeniu testu w Zielonej Górze dostaną certyfikat i swój numer startowy na pamiątkę. A na 150 pierwszych chętnych czekają w prezencie pamiątkowe koszulki.

Przed rokiem w zielonogórskim teście wystartowało 171 osób. I to była czwarta frekwencja w kraju. W Zielonej Górze najwięcej w ciągu 12 minut przebiegli Wojciech Cybruch - 3360 m i Agnieszka Grad-Rybińska 3175 m. Najstarszy uczestnik - 64-letni Jerzy Hugoff przebiegł 2390 m, zaś najmłodsi - 6-latkowie Michalina Michalczak - 1970 m, Nikodem Wrotz - 2185 m

atom

09:29, lu.woznicki
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 maja 2012
U Moni jak zwykle szaleją endorfinki

Monia i Emilka we właściwym czasie i miejscu. Frekwencja przypomina dzisiejszy trening. Przepraszam, że nie podpiszę autora zdjęcia, ale ukradłem je Moni z fejsa :)

Po prawie trzech tygodniach przerwy wróciłam do treningów. I od razu przypomniało mi się dlaczego zakochałam się w Drużynie. Jak można nie lubić kogoś, kto zakłada, że zgubisz się na trasie, ale i tak z tobą nie biegnie, bo ma swój plan treningowy i już. Kogoś, kto nie poddaje absolutnie w wątpliwość, że Ci się uda przebiec półmaraton, parszywą dwunastkę, a może i inne trasy. Przecież skoro biegasz to przebiegniesz. Proste, prawda? Życie staje się dużo  prostsze po spotkaniu z Drużyną…

Po prawie półtoragodzinnym spotkaniu z biegaczami po pierwsze: zostałam perfidnie oszukana (Dzięki Bogu!), po drugie mam przepis na pyszną szarlotkę. Sprawczynią tego   jest dość przystojna koleżanka brunetka, która miała biec ze mną jakieś sześć, no może osiem kilometrów, a przeciągnęła mnie po górkach prawie dychę. I było super! Endorfinki szaleją. Już  prawie zapomniałam, jak to jest.

Ma też przepis na ciasto. Uwaga, sprawdzam czy zapamiętałam: 5 żółtek, 3 szklanki mąki, szklanka cukru, dwie łyżeczki proszku do pieczenia, opakowanie cukru waniliowego, kostka margaryny, ileś tam śmietany i prawie 2 kg jabłek (opakowanie z Biedronki), no i cynamon oczywiście. Jutro piekę szarlotkę z kruszonką, a co! Dziś mam już za sobą pieczenie bułek grahamek. Cóż.., przecież wiecie, co mówią o kobietach piekących po nocach, albo może lepiej jak nie wiecie.

Pewnie ten jabłecznik ma z milion kalorii, ale co tam, w czwartek na treningu powinnam je spalić, bo znając życie Emila mnie przegoni po górkach. Z pewnością jak zwykle będzie co chwila mówiła, że jeszcze jej podziękuję, bo nie ma to jak zmęczenie po treningu. Fakt! Lekkie zmęczenie to fantastyczna sprawa. Pewnie podziękuję.

Jeszcze jedna ważna rzecz. Wbrew oczekiwaniom i tradycji grupy Przytok II,  nie zgubiłyśmy się! Chociaż …moim zdaniem byłyśmy blisko, mimo że brunetka cały czas twierdziła, że wie gdzie jesteśmy. No jasne!

Bilans wtorkowego treningu: przepis na ciasto - sztuk jeden, zgubienie na trasie - zero, oszustwo w dobrej wierze  - jedno, ale wybaczone, endorfiny - tysiąc pięćset sto dziewięćset.

Monia

23:34, lu.woznicki
Link Komentarze (2) »
poniedziałek, 07 maja 2012
Decyzja w sprawie terminu treningów

 Kochani!

(zwykle nie trawimy tego określenia, ale używamy go teraz, aby załagodzić sytuację i uciszyć głosy ewentualnych oburzonych)

A więc kochani!

Samozwańcza kapituła honorowa drużyny Gazety w składzie: Łukasz Woźnicki i Andrzej Tomasik po zapoznaniu się z opiniami biegłych m.in. Waldemara Maciasa i Piotra Sztermera, po wysłuchaniu obszernych zeznań złożonych m.in. przez Gosię, Elizę czy Darka, po analizie wyników badań ankietowych na reprezentatywnej grupie ponad 40 biegaczy ustaliła co następuje: 

Wspólne treningi drużyny Gazety odbywać się będą cztery razy w tygodniu w następujących dniach i godzinach: 

Wtorek i czwartek godz. 18.30

Sobota i niedziela godz. 9


Uzasadnienie wyroku:

Skład orzekający stanął przed wyjątkowo trudnym zadaniem. Przyszło mu rozstrzygnąć spór pomiędzy częścią drużyny przywiązaną do tradycji ubiegłorocznych treningów a częścią drugą, pragnącą dostosować terminy do zupełnie nowej rzeczywistości, w jakiej przyszło nam żyć po tegorocznym półmaratonie w Przytoku. Wydania sprawiedliwego i zadowalającego wszystkich wyroku nie ułatwiały partykularne interesy poszczególnych członków zgromadzenia biegaczy (w tym samych członków kapituły) a także szereg głęboko umotywowanych próśb.

Rolą kapituły jest godzenie, a nie dzielenie - ta nadrzędna zasada stała się podstawą wypracowanego po wielu burzliwych posiedzeniach stanowiska. Podjęta decyzja umożliwia uczestniczenie w treningach osób, które: długo pracują, późno jedzą obiad, zamykają sklep itp. Z drugiej daje szansę wielu innym na dopasowanie spotkań do warunków i trybu życia, dojazdów czy też niezbywalnego prawa do snu. Dlatego - w opinii składu orzekającego - wyrok spełnia kryteria kompromisu. 

Z wyrazami szacunku

Łukasz Woźnicki i Andrzej Tomasik 

22:40, lu.woznicki
Link Komentarze (11) »
Przepis na półmaraton - odcinek kolejny

Oto kolejny odcinek przepisu na półmaraton według trenera Remigiusza Wierzbickiego. Zacznie się na luzie, ale pod koniec tygodnia czeka nas bieg na 12 km.

Poniedziałek lub wtorek

Po ostatnim tygodniu treningu należy się odpoczynek, więc dzisiaj lżejsze zajęcia. 6 km, czyli ok. 35 minut swobodnego biegu, a po tym 10 minut ćwiczeń sprawności ogólnej.

Środa lub czwartek

Lekki bieg 4 km - ok. 23 minuty, następnie ćwiczenia rozciągające. Po nich osiem razy pokonujemy 100-metrowy odcinek, podskakując. A po pięciominutowej przerwie robimy jeszcze przebieżki 5x100 m.

Piątek lub sobota

Dzisiaj tylko swobodny bieg, ale za to 12 km, a zatem ok. 72 minuty w ciągłym biegu.

Niedziela

Swobodny bieg przez 18 minut. Następnie 6 minut ćwiczymy. Pozostają trzy serie szybkiego biegu po 10 minut z pięciominutowymi przerwami.
 

look&atom

09:40, lu.woznicki
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 27
Rozbiegany Blog

Ten blog powstał, aby rozkręcić bieganie w Zielonej Górze i okolicach miasta. Jest też po to, aby pokazać biegaczy i udowodnić, że bieganie się opłaca, uszczęśliwia, wyszczupla, odmładza, wzmacnia ciało, rozjaśnia umysł, no i zwiększa ochotę na seks ;)
Spotykamy się trzy razy w tygodniu. Jeśli chcesz pobiegać z nami, napisz na: biegamy@zielona.agora.pl

↑ top | © Agora SA | design by kate_mac